poniedziałek, 25 maja 2009

Sala Edukacyjna



Jest miejsce. Są ludzie. To na początek:)

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

ONN

Przy okazji lektury nowego, internetowego, kulturowo ukierunkowanego Dwutygodnika, za którego powstanie odpowiedzialny jest Polski Instytut Audiowizualny wpadł mi w oko artykuł Katarzyny Tórz "O mylności aktualności". Doskonale opisuje on kwestię wizualnej wiarygodności i problem aktywności odbiorcy telewizyjnych wiadomości.
Do zgłębienia tematu zachęciło mnie określenie mimikra medialna poruszone przy okazji reklamy serwisu The Onion News Network, który konstruowany z całym medialnym przejęciem pokazuje w krzywym zwierciadle mechanizm funkcjonowania mediów, a zwłaszcza newsów telewizyjnych. Dobry pomysł na badanie granic - tego w co wierzymy, a w co nie w sytuacji, w której informacje sprzedaje "profesjonalna" internetowa telewizja.
Od dawna zastanawiałam się jak konstruktywnie prowadzić zajęcia z młodzieżą w nurcie ładnego pojęcia jakim jest świadomy odbiór telewizji. I w tym serwisie pośrednio leży odpowiedź i źródło materiałów do analizy. Absurdalne często informacje podane są w całym telewizyjnym sosie, z zachowaniem wszystkich zasad i sztuczek serwisów informacyjnych. Czasami można się nabrać, choć poczucie humoru towarzyszące prezentacjom pozwala zwęszyć drwinę. Polecam do przestudiowania łącznie z telewizyjnym sklepem, oferującym m.in. toster funkcjonujący nierozerwalnie z laptopem przez USB.

niedziela, 15 marca 2009

10 pokoi wyobraźni...








Warsztat w Muzeum Narodowym w Krakowie przeznaczony dla dzieci w wieku 8-14 lat był obszerniejszy, zarówno jeśli chodzi o bogactwo ekspozycji jak i ilość tematów do tzw. przepracowania. Tłem zajęć była wystawa "Pierwszy krok w stronę kolekcji zachodniej sztuki współczesnej", w skład której wchodzą prace artystów tkj. Andy Warhol, Eric Fischl, Andreas Slominski, Nobuyoshi Araki, Mike Kelley, Miquel Barcelo, Francesco Clemente, David LaChapelle, Sherrie Levine, Pfilip Taaffe. Przy okazji prac każdego artysty dzieci miały zadanie do wykonania.
Warsztat koncentrował się na trzech najważniejszych osobistych przestrzeniach - ja, inni i miasto, w którym żyję. Aparaty fotograficzne były m.in. po to, by w kontekście porterów Andy Warhola dzieci miały okazję stworzyć swój własny, zaprezentować swoje mocniejsze i słabsze strony, stworzyć autoreklamę. Eric Fischl miał pomóc w kwestiach komunikacyjnych i relacyjnych, dzieciaki uczyły się dostrzegać uczestników każdej codziennej interakcji wraz z całym zapleczem odmiennej wiedzy i emocji.
Dzieci "zamykały" Kraków w butelce, podobnie jak Mike Kelly zamknął w swojej videoinstalacji fikcyjne miasto z komiksu o Supermanie. Próbowały wielozmysłowo objąć miasto, skoncentrować się na charakterystycznych krakowskich obrazach, dźwiękach, smakach i zapachach.
Najciekawsza okazała się konfrontacja przy okazji prac Słomińskiego - dzieci miały za zadanie wymyśleć dziwne, nietypowe zastosowania normalnych przedmiotów, typu gaśnica, która może służyć np. do ubijania śmietany. Poradzili sobie świetnie.
Warsztat okazał się za długi jak na jeden raz więc pojawiły się plany stworzenia cyklu, składającego się z trzech tematycznych zajęć. Mimowolnie idziemy w stronę psychologii, w stronę warsztatów, które w normalnych warunkach szkolnych często wydają się sztuczne, czyli rozmowy o problemach z dorastaniem, używkami i konfliktach/komunikacji z szeroko rozumianym gronem dorosłych. Prace artystów współczesnych idealnie pozwalają młodym ludziom skonfrontować się z trudnościami, których doświadczają na co dzień. A media są lustrem i pilnują aby nie wchodzić w generalizacje typu: "moja koleżanka, kolega...". Media gwarantują egocentryzm, a więc dzięki nim koncentrujemy się jedynie na własnych doświadczeniach.

sobota, 14 marca 2009

Suplement





Pora na uzupełnienie dokumentacji z warsztatów w Muzeum Historii Fotografii i kilka słów podsumowania. Po edukacyjno-medialnych inspiracjach holenderskich udało się ostatecznie przełożyć tego typu zajęcia na polski grunt. To był eksperyment i swoje funkcje spełnił. Oczywiście łatwo nie było, chociażby z tego powodu, że w przypadku medialnych warsztatów niezbędny jest sprzęt, a nie wszystkie instytucje są go w stanie zapewnić. Z tego powodu nie każdy miał dostęp do zajęć.
Warsztaty pokazały jak o wiele łatwiej jest rozmawiać o kontekstach, wyobraźni i skojarzeniach przez pryzmat aparatu fotograficznego i pierwszych kolorowych fotografii. Pokazały jaką wielką siłę ma sprzęt i jak można go użyć w działaniach rozwojowych z dziećmi. W końcu dostarczyły informacji o tym jak szybko zmieniają się medialne umiejętności młodych ludzi, jak silne są medialne automatyzmy i jak wcześnie trzeba zadziałać aby je dobrze ukierunkować, a jednocześnie nie zatracić wizualnej spontaniczności u młodych ludzi.
Dziękuje wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że dało się wyciągnąć te wnioski. Uczestnikom zwłaszcza:)

niedziela, 1 marca 2009

Konferencja - IT w edukacji

Wszystkim zainteresowanym wprowadzaniem informatycznych pomocy na trudny grunt edukacji polecam odbywającą się w dniach 23-24 kwietnia w Krakowie konferencję pt. Technologie informacyjne w warsztacie nauczyciela, organizowaną przez tamtejszy Uniwersytet Pedagogiczny.
Wszystkie niezbędne informacje podane są na stronie konferencji. Termin zgłaszania referatów minął wczoraj, ale uczestniczyć wciąż można:) A sadząc po krótkim opisie tematyki zapowiada się interesująco, zwłaszcza w obszarze: Technologiczna awangarda w edukacji: wykorzystanie gadżetów hardware'owych i software'owych. Będzie o blogach, podcastach, Second Life i ich zastosowaniu w wspomaganiu rozwoju ucznia. Czekamy z niecierpliwością:)

czwartek, 19 lutego 2009

autochroMY-partONE


Warsztaty na gorąco


W poniedziałek i wtorek odbyły się pierwsze interaktywne warsztaty w Muzeum Historii Fotografii dla grup młodszych (9-13) i starszych (15-18). Oto i wstępne spontaniczne wnioski w oczekiwaniu na fotograficzną dokumentację:

- miejsce okazało się strzałem w dziesiątkę - zwłaszcza dla grupy starszej/popołudniowej: na zewnątrz ciemno, w Muzeum cisza i punktowe światło w salach, Autochromy bez dziennego światła wydawały się bardziej wyraziste ( i od razu pierwszy odnośnik do standardów cyfrowego postrzegania kolorów przez dzieci - jeden z uczestników rozglądając się po ekspozycji - dla niewtajemniczonych napiszę, że Autochromy to pierwsze kolorowe fotografie - stwierdził: "ale te zdjęcia nie są kolorowe"!)

- w młodszej grupie zdecydowanie bardziej niż w starszej dało się zaobserwować większy rozdźwięk w zakresie umiejętności skojarzeniowych, wrażliwości emocjonalnej i spostrzegawczości uczestników, trudny orzech do zgryzienia na raz następny pod kątem ujednolicenia stopnia trudności przekazywanych treści

- spojrzenie na fotografie i film przez pryzmat wykorzystania ich do czegoś celowego jest dla większości dzieciaków nowością, kolejny dowód na potrzebę edukacji medialnej, chociażby po to by zminimalizować schemat: nakręćmy jakiś filmik, tylko zróbmy to po coś ale po co?

- najpiękniejsza konfrontacja z tym co dzieciaki myślą o emocjach, sposobach ich wyrażania i roli jaką pełnią w naszym postrzeganiu pojawiła się w trakcie gry interaktywnej (młodzież miała za zadanie wybrać i sfotografować Autochromy na ekspozycji, które mówią im o pewnych emocjach, albo je przedstawiają a potem pozostałe osoby zgadywały jakie emocje są tematem wybranych zdjęć - kompletny rozjazd już na poziomie radości-smutku, a dodam że na tablicy były rozpisane emocje do wyboru;
materiał audiowizualny jest idealny do pracy z tym tematem bo żadne dziecko (chyba że bardziej refleksyjne albo myślące o byciu psychologiem;) nie lubi bądź nie potrafi o nich po prostu mówić,

- techniczne opanowanie sprzętu bardzo rożne, były osoby bardzo zaawansowane ale też takie z niezłym sprzętem ale nie wgłębiające się zbytnio w jego możliwości, czyli uczestnicy pt. po prostu robię zdjęcia,

- to co najbardziej motywuje dzieciaki to gra i wyzwania, a już poszukiwanie zdjęć na podstawie zagadki/metafory strasznie mobilizowało (nauka na następny raz - dla młodszych grup łatwiejsze zagadki:)

- o ile bycie fotografem w tej rzeczywistości jest prostsze o tyle model to już nie taka wdzięczna rola, trzeba się poddać, posłuchać kogoś innego, zaprezentować w śmielszy sposób - jeszcze jeden pretekst i potwierdzenie, że praca z mediami zachęca do aktywności te dzieciaki, które przez większą część zajęć są wycofane

- cieszy zainteresowanie rodziców, dopytywali o kolejne inicjatywy.

Zawsze miałam przekonanie, że tego typu warsztaty są dokładnie w połowie drogi między psychologią i mediami, ale nie przypuszczałam, że te sfery aż tak się będą przenikać, że media w prosty sposób uruchamiają rzeczy, o których na tzw. normalnych zajęciach z psychologiem dzieciaki nie mówią w sposób tak otwarty, refleksyjnie oceniając swoje "oko".
Wyostrzenie zmysłu obserwacji i praca na sobie z pozycji fotografa i modela daje uczestnikom wiele do myślenia, a mnie wciąż zaskakuje potencjał tych zajęć:) (ciągle nie w pełni wykorzystany).

wtorek, 3 lutego 2009

Drugi krok?

Póki co mały impuls. Idąc na spotkanie z ekipą z Muzeum Narodowego w Krakowie pomyślałam jaką fantastyczną wizją byłoby przygotowanie warsztatów do wystawy Pierwszy krok... w stronę kolekcji zachodniej sztuki współczesnej. A dlaczego? Warhol, Araki, Fischl - nazwiska mówią same za siebie a jednocześnie obszarów psychologii, które potrafią naruszyć i ukontekstowić jest ogrom. Idealna art-baza do pracy z młodzieżą - wiele wątków, wiele zmysłów i aparaty cyfrowe do dyspozycji. Z tego wszystkiego narodził się warsztat 10 pokoi wyobraźni. Zakładamy, że to dopiero początek współpracy i nic tych planów nie zakłóci... Następny etap to nauczyciele i konstruktywna pomoc w oswojeniu mediów jako narzędzia pracy...